Wpis na bloga dodaję ja, ale napisał go nasz art designer: Alek. Dziś o tym, jak rodzą się koncepty…
Już z dala słychać było szuranie i stukot, skrobania oraz siarczyste żachnięcia, raz po raz przetykane westchnieniami i przebijającym się sporadycznie jakimś bardzo stłumionym jazgotem rodem z piekielnych czeluści. W ciemności rozświetlanej tylko blaskiem niewielkiej płytki osadzonej w ścianie, siedziała lekko skulona postać, wpatrująca się w to płaskie pudło niczym w ekran prezentujący najnowszy i jakże porywający film z Polą Negri. Smugi dymu tytoniowego spowijały powietrze dookoła. Gdyby przyjrzeć się dokładniej, można by dostrzec oczy owego osobnika, powieki których, nie wiedzieć czemu, podtrzymywane były zapałkami o wytartej siarce. Nagle jegomość ów zerwał się z krzesła, na którym, niczym upiór, przesiadywał ostatnich kilkanaście godzin i ryknął zapominając się na chwilkę i przerywając dotychczasowy stukot i szmer okrzykiem radości:
- Jeeest! Jeest – wrzasnął, wyskakując niemal na baczność, niczym oparzony – kolejny szwab mi się udał. Jeszcze zostało kilkunastu i będę mógł spać spokojnie.
- Alek ja próbuję spać! – odezwał się zaspany acz zdecydowany, kobiecy głos z sąsiedniego pokoju, do którego dotarł dziki ryk.
- A tak, bardzo cię przepraszam kochanie – westchnął – przypominając sobie, że już nie siedzi na froncie i nie odpiera kolejnego ataku rysowanych nazistów.
Spojrzał na zegarek.
Była 4 rano.

Tak pewnie pisałbym kolejny pasjonujący rozdział opowieści o niestrudzonym artyście i malarzu pokojowym końca lat trzydziestych. Koniec końców tak właśnie utrwaliły mi się tamte czasy – przez porywające moim zdaniem powieści Marcina Ciszewskiego i Piotra Bojarskiego.
A tak już zupełnie poważnie – jestem rysownikiem koncepcyjnym do Uprising44.
Mieliście już pewnie okazję zobaczyć parę rysunków. Oczywiście jest to tylko drobna część, ponieważ o właśnie do „concept designera” należy nakreślenie charakteru postaciom tworzonych następnie przez grafików 3d.
Uprising44 to nie gra fantasy, gdzie spiczaste uczy i przerośnięte piersi mogą odrywać oczy od nienaturalnie wyimaginowanych pancerzy oraz mieczy, których nawet najsilniejsi nie mogliby prawidłowo trzymać w obu rękach. Podstawowym kryterium więc był realizm. Nie zależało mi na tworzeniu czegoś w stylu Company of Heroes, gdzie bardzo luźno potraktowano temat uniformów oraz osprzętu posiadanego przez aliantów i „Wehrmacht”, bo oczywiście nikt nie zdobył się na to, by powiedzieć prawdę i zrobić choćby pancerniaków i grenadierów SS. Naziści, to przecież nie tylko „Wehrmaht”
Tak. Praca ta nie tylko polega na rysowaniu. Zwłaszcza w tym przypadku jest to także ogrom poszukiwań właściwego umundurowania, kamuflaży oraz sprzętu. Ponieważ pasjonuję się i jestem z wykształcenia historykiem, miałem niezbędne podstawy, by wiedzieć, jak i gdzie szukać informacji.
I tu od razu rozwieję wątpliwości. Koncept jest bardzo szkicowy w swej naturze. Tu jednak z pomocą przyszły tysiące zdjęć z powstania oraz z czasów wojny. Nie obyło się też bez wykorzystania wiedzy historycznej, toteż byłem bardzo szczęśliwy mogąc pogrzebać i poszukać kamuflaży piechoty czy SS, które mogły pojawić się roku 1944 w Warszawie. Nie wszystkie więc elementy musiałem rysować, ponieważ „modelarze” posiadali już te drobne informacje oraz zdjęcia, którymi mogli się podpierać. Tak więc zdarza się, że na czapce oficera znajduje się „gapa” Luftwaffe, a nie SS, albo, że znajduje się srebrne koło z wieńcem zamiast trupiej czaszki. To jednak tylko pozornie błędy. Nie dajcie się zwieść, w grze będą występowały swastyki, oraz oznakowanie hitlerowskie, tak szeroko przemilczane w grach ostatnich lat.
Kilka słów jeszcze odnośnie głównych bohaterów. Pierwsze prace są już dostępne. Widać, że główni bohaterowie są lepiej uzbrojeni od przeciętnych młodych i tonących w swoich zdobycznych hełmach młodziaków z pokolenia Kamila Baczyńskiego. Mieli to być twardziele z krwi i kości. Każdy niemal bohater brał czynny udział w walkach na froncie. Jeden jest nawet na tyle bystry, że wie czym był wz 35, zwany inaczej „rusznicą” – czyli pierwszym, zaprojektowanym w latach 30tych karabinem przeciwpancernym. O tak, takie cacka nie uszły naszej uwadze. Postacie same w sobie miały jednak być maksymalnie wiarygodne. Tak więc ślęczałem szukając, w którym magazynie niemieckim zdobytym przez powstańców, można było zobaczyć bluzę spadochroniarską z kamuflażem wasser und tarn, albo Eichenlaub B.
To oczywiście nie koniec i możecie się w najbliższym czasie spodziewać kolejnych odsłon ilustracji do gry i to nie tylko natury koncepcyjnej.
Pozdrawiam w ten jakże pochmurny i zapamiętany dzień 2 sierpnia. Wczoraj, wybuchło powstanie.
Aleksander Łukasiak

